Twoje finanse

Uwaga na promocje

Wszyscy narzekają na niskie płace, brak pieniędzy, albo w ogóle brak pracy. Liczy się każdy grosz, bo przecież w dzisiejszych czasach, żeby móc się utrzymać na przyzwoitym poziomie trzeba bardzo uważać na swoje wydatki. Najczęściej jest tak, że rezygnuje się z części zakupów na rzecz najpilniejszych potrzeb. To, co może poczekać odkłada się „na potem”, albo wyczekuje promocji. Ale czy rzeczywiście podczas promocji pieniędzy w portfelu zostaje więcej niż podczas normalnych zakupów? Czy istotnie można odłożyć parę groszy, kupując po obniżkach?

Promocje są bardzo popularne w dzisiejszych czasach. Chodząc po uliczkach miejskich wypatrujemy ogłoszeń albo plakatów informujących, że trwa właśnie obniżka cen. Lubimy nawet wysłuchiwać reklam w telewizorach i radiach, które zapewniają, że wielkie hipermarkety właśnie przeceniają produkty albo wypuściły właśnie na rynek nowy produkt, który jest lepszy i co najważniejsze tańszy od swoich odpowiedników. Przeglądamy nawet ulotki i gazetki promujące atrakcyjne oferty danych supermarketów, oczywiście, wszystkie produkty dostępne są po atrakcyjnych cenach. Jednak gdy idziemy do sklepu tak naprawdę w naszym portfelu nie zostaje więcej pieniędzy. Czasami nawet wracamy do domu, potocznie mówiąc, goli i weseli. A przecież to miała być okazja na zaoszczędzenie trochę grosza. Odłożenie na czarną godzinę. Co się więc stało, że portfel świeci pustkami albo budżet domowy nie drgnął z miejsca na korzyść domowników, tylko uparcie stoi w miejscu?

Właścicielom sklepów ani całym sieciówkom nie można odmówić pomysłowości. Co chwilę zaskakują nas nowymi ofertami i to zawsze mamy wrócić z zakupów zadowoleni, że udało się wydać mniej, bo przecież to czas wielkich obniżek. Potencjalny klient bez zawahania przyjmuje do wiadomości, że będzie promocja. Nie zastanowi się nawet, że może to zwyczajny chwyt marketingowy, aby przyciągnąć jego uwagę i co najważniejsze, aby zwabić go do sklepu. Jeśli zobaczymy afisz, że w danym lokalu właśnie trwa przecena, od razu wędrujemy do środka, bo może rzeczywiście uda nam się coś okazyjnie kupić. Bo skoro jesteśmy akurat w pobliżu to grzech by nie skorzystać! I tak zamiast kupować najpotrzebniejsze rzeczy wydajemy więcej pieniędzy na produkty z promocji. Czy więc z całą pewnością możemy stwierdzić, że obniżki cen to sposób na zaoszczędzenie grosza?

Zdania opinii publicznej są podzielone. Jedni uważają, że rzeczywiście można odłożyć trochę „kasy”, ale trzeba mieć na to sposób, drudzy twierdzą, że nie ma takiej możliwości, gdyż promocje napędzają całą machinę zakupów. Trudno nie zgodzić się z którąś opinią. Prawdą jest, że są grupy osób, które robią wielkie zakupy tylko podczas przecen i wystarcza im na wszystko, ale same przyznają, że muszą się bardzo pilnować, aby nie skusić się na cokolwiek dodatkowego. Kupują po prostu tylko to, co im jest niezbędne. Są też tacy, którzy z obniżek wychodzą bez grosza, z kupą niepotrzebnych produktów. Kupili, bo szkoda im było minąć stanowisko, przy którym były produkty tańsze, mimo że wcale, ale to wcale, im nie były potrzebne. Gdzie jest sens i logika chodzenia na obniżki, skoro i tak bierzemy to, co jest zbędne? Chomikujemy produkty, mimo że zaraz po odejściu od kasy żałujemy, że w ogóle to zakupiliśmy. Taką tendencję przejawiają zwykle osoby starsze, ale wbrew pozorom wcale nie obwiniają sklepów i ich mechanizmów promocji za puste portfele. Jednak i tak obniżki nie słyną nieposzlakowaną opinią. Prawie wszyscy narzekają, że dają się ogłupić i omamić tym popularnym chwytom marketingowym, jak zwykło się je nazywać.

Zwłaszcza jeśli chodzi o przeceny produktów spożywczych, ludzie zdają sobie sprawę jak to się wszystko odbywa. Wiadomo, że taka promocja to doskonały sposób na pozbycie się zalegającego w magazynach towaru, któremu na dniach kończy się termin ważności albo nawet tych, których czas przydatności właśnie minął. Nikt wcześniej nie rzucił nawet na okiem, dlatego była nadwyżka. Trzeba się ich pozbyć, bo sklep może mieć starty. Dzięki przecenie towar zejdzie zadziwiająco szybko, a i market nie będzie na tym stratny. Klient z kolei także będzie zadowolony, bo będzie żył w przeświadczeniu tego, że kupił coś świetnego, dobrej marki, tanim kosztem. Tak naprawdę jednak zakupy przyniosły takie same rezultaty co zawsze, albo nawet gorsze – okazać się może nawet, że przepłaciliśmy zamiast zaoszczędzić.

Nie wszystkie obniżki są jednak złe. Opłacać się mogą przeceny ubrań w sklepach odzieżowych. Czasami można trafić na naprawdę atrakcyjną ofertę. Ten sam ciuch, za który normalnie zapłaciłoby się kilkanaście złotych, podczas przeceny kosztuje nawet 80% mniej. Trzeba tylko orientować się w zwyczajowych ofertach sklepu, markach i posiadać wiedzę, czy dana rzecz jest rzeczywiście dobra gatunkowo. Bo po co nam spodnie, bluzka, czy koszula, która po jednym noszeniu podrze się? Nawet jeśli nie zapłaciliśmy za nią horrendalnej ceny. Wiele osób potrafi zrobić zakupy dobrze, tanio i zakamuflować jeszcze trochę grosza. Nie przynosi przy tym do domu zbędnych rzeczy. Postępuje rozsądnie i z głową. Jeśli się umie funkcjonować podczas promocji, to można śmiało wchodzić do środka sklepów, bez obawy, że nie wystarczy pieniędzy na rachunki, czy czynsz.

Współczesny człowiek narzeka, że nie ma pieniędzy. Chciałby mieć życie na wysokim poziomie i przy tym konto bankowe, na którym leży kilkanaście tysięcy złotych, odłożonych na czarną godzinę. Wyczekuje promocji w sklepach, po to żeby nie przepłacać i móc w każdym miesiącu coś zostawić „na potem”. Jednak gdy już przychodzi czas obniżek, okazuje się, że portfele nadal są puste, a nawet wydało się więcej niż zawsze. Skąd się to bierze?
Odpowiedź jest prosta. Człowiek podatny jest na okazje. Spragnionym okiem wyczekuje afiszu, że będzie można nabyć coś taniego w rezultacie czego nawet nie zastanowi się, czy dany produkt jest mu rzeczywiście niezbędny albo czy warto jest brać kilka produktów na raz. Istotnie kupuje się za niższą cenę, ale więcej – większą ilość, bo a nuż się przyda! Skutkiem tego jest pusty portfel, bo zakupy przecież wciągają, i zapasy produktów, które później zalegają w szafce. Pewne jest, że promocje to chwyt marketingowy, ale ludzie po prostu dają się na nie nabrać. Gdyby nie było chętnych, sklepom nie opłacałoby się przeceniać produktów. Im się opłaca – klientom niekoniecznie. Może warto czasami pomyśleć i wybrać się na zakupy nawet wtedy, gdy nie ma obniżek. Wówczas nie ma ryzyka, że wróci się z pustym, portfelem i pełnymi torbami, gdyż droższe rzeczy sprawiają, że człowiek robi się oszczędny i kupuje tylko niezbędne produkty. Bo przecież na zakupy idzie się wówczas, gdy chcemy nabyć coś pilnie potrzebnego, a nie sprawić, żeby konto w banku było na debecie…
Darmowa strona www - zrób ją sam!