Twoje finanse

Żyj bez ZUSu

  Dla jednych społeczna sprawiedliwość, a dla innych złodziejstwo. ZUS w istocie jest marnotrawieniem naszych pieniędzy i społeczną niesprawiedliwością, bowiem bogatszy musi płacić więcej, a biedniejszy mniej (podatek dochodowy). Dlaczego mamy karać kogoś za to, że zarabia pieniądze? Czy to jest sprawiedliwość społeczna? Czy sprawiedliwym jest, iż osoba wykształcona, zdyscyplinowana, przedsiębiorcza i inteligentna musi płacić więcej niż prostaczek? Socjalista, powie: TAK. Konserwatywny liberał zaś słusznie wyśmieje takiego Janosika. Nie ma przecież powodu, żeby utrzymywać bezrobotnych, dokładając do ich emerytur, rent i zasiłków.

   Państwo okrada nas na różne sposoby. Zacznijmy od akcyzy i podatku VAT, a skończmy na podatku dochodowym i podatku pielęgnacyjnym, czy podatku od imprez integracyjnych. To oczywiście złodziejstwo w przypadku, gdy obywatel nie zgadza się na taką formę rabowania pod karnym przymusem. Tutaj można zadać pytanie; Skoro ZUS jest taki dobry, to dlaczego nikt nie chce go płacić? Oczywistym zdaje się to, iż ZUS jest przymusowy, ponieważ zamiast pomagać szkodzi, o czym większość obywateli doskonale wie.

   ZUS marnuje 40gr. z każdej zabranej nam złotówki na sam system, czyli na pensje dla urzędników, szkolenia itp. Co więcej, redakcja TVNCNBC Biznes wyliczyła, że Polak odkłada średnio w ZUS około 1.5mln.zł., a tym czasem może liczyć na emeryturę w wysokości 1.200-1.500zł. Kto z nas woli mieć na koncie bankowym 1.5mln.zł., kiedy już będzie podpierał się laską? Chyba każdy.

   Na tym jednak nie koniec. Nie tylko płacimy 40% z podatku na utrzymanie nieudolnych, niewykształconych i urągających temu krajowi urzędników, ale też dokładamy rocznie połowę przychodów tego molocha, aby mógł on dalej funkcjonować. Zatem obywatel musi ratować z własnej kieszeni twór, który marnuje jego ciężko zarobione pieniądze. Swoją drogą, czy to moralne, aby ktoś inny decydował o losie naszych dochodów?

   Jakiś czas temu prof. Krzysztof Rybiński mówił o „ekonomii papierowych ręczników”. Mianowicie, czasem chcemy wyciągnąć w publicznej toalecie tylko jeden ręczniczek, ale za nim wychodzą inne, które lądują w koszu. Dzieje się tak, bo osoba odpowiedzialna za daną toaletę wciska takowych ściereczek ile się tylko da, żeby zaoszczędzić sobie ciągłe latanie w tą i z powrotem. Marnujemy zatem papier. Wszystko dlatego, iż wspominana osoba nie dostaje pensji za zadowolenie klienta, lecz za włożenie papieru. Podobnie jest z urzędnikami. ZUS-owcy nie otrzymują wynagrodzeń za to, że system działa sprawnie, a obywatel ma wysoką emeryturę – o nie! Oni dostają wynagrodzenie, bo są w tym nieszczęsnym okienku!

   Było dość ostro i ironicznie, ale chyba nikt nie może się temu dziwić. Ja osobiście chciałby dostać przepukliny nie od przenoszenia cegieł, lecz od ciężkiego portfela. Niestety, ZUS ciągle mi to uniemożliwia, co wydaje się przykre, a także irytujące. Zresztą, co za różnica? Przecież im się płaci za wkładanie ręczników, a nie za zadowolenie jakiegoś tam obywatela…
Darmowa strona www - zrób ją sam!